środa, 10 października 2012

Dziennik cwaniaczka

Znacie Dziennik cwaniaczka? Jestem niemal pewien, że widzieliście go gdzieś w księgarni na półce, kojarzycie tytuł, a może nawet oglądaliście film. Być może rzuciliście okiem na okładkę i pomyśleliście: a, jakaś książka dla dzieci. Tymczasem Dziennik cwaniaczka to całkiem dobra rozrywka, niekoniecznie dla najmłodszych.

Cała seria to przezabawne losy Grega Heffleya, narratora historii. Greg jest gimnazjalistą i bynajmniej nie jest z tego zadowolony. Uważa, że gimnazjum to najgłupszy pomysł na świecie, a jego rówieśnicy to banda idiotów. Życie nastolatka to wcale nie taka zabawna sprawa - denerwujące rodzeństwo, wpadający na dziwaczne pomysły rodzice i w końcu przeróżne problemy w szkole - jednym słowem nie ma czego zazdrościć. Greg wszystkie bóle przelewa na papier w postaci historyjek i obrazków.

Książka jest stosunkowo krótka. Jest to mieszanka powieści i komiksu, autor (Jeff Kinney) bowiem co rusz przedstawia nam rysunkowe puenty. Same rysunki są bardzo proste i miłe dla oka. Humor z całą pewnością jest udany. Niejedena sytuacja ubawi was do łez. I tu pojawia się właśnie sprawa odbiorcy, do którego jest skierowana książka. Pomimo obrazków nie należy zapominać, że Greg jest gimnazjalistą, dlatego też Dziennik cwaniaczka niezupełnie nadaje się dla małych dzieci. Natomiast młodzież powinny rozbawić perypetie Grega, choć myślę, że i dorosły nie raz parsknąłby śmiechem. Wracając do żartów, owszem, są one bardzo dobre, ale na dłuższą metę mogą męczyć. Na dłuższą metę, czyli gdybyście zamierzali przeczytać rzędem wszystkie części. Przynajmniej ja miałem takie wrażenie, gdy przeczytałem trochę za dużo naraz. Po prostu przesyciłem się tym humorem (kolejne porażki Grega, tarapaty, w które wpada itp.).

Dziennik cwaniaczka jest pozycją, którą wspomina się z uśmiechem na ustach. Gdybym miał porównać go do innej książki, to byłaby to seria o Adrianie Mole'u. W obu cyklach głównym bohaterem jest nastolatek, o dość podobnym charakterze. Sądzę, że fanom Adriana Mole'a Dziennik cwaniaczka się spodoba. A jeśli nie znacie jeszcze Grega Heffleya, to zachęcam do czytania. Książkę czyta się błyskawicznie, więc czasu nie stracicie, a na pewno świetnie się ubawicie.

Ocena: dobra

13 komentarzy:

  1. Chyba nie za bardzo chce mi się sięgać po ta książkę. Wygląda zachęcająco, może jak będę w księgarni to zajrzę do środka, owszem, spotkałam się już z tą serią, ale cóż, chyba nie moja kategoria zainteresowań...

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja niby też nie, ale obejrzałem dwa filmy na podstawie książek i, choć krytycy oceniają się średnio dobrze, bawiłem się świetnie :) Od tego czasu coś mnie kusi, by przeczytać jak to wygląda w oryginale :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę przyznać, że o książce ani filmie nie słyszałam nigdy! Ale swoją recenzją mnie zachęciłeś. Jak najbardziej wpisuję na listę. ;)

    A "Pamiętne lato" owszem, poleć mamie. Również "Gorzką czekoladę"! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Intrygująca książka. Nie słyszałam nigdy o tej książce, ale czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja nie lubię cwaniaków... i jeszcze dzienniki piszą, phi!
    Chociaż do bandy idiotów się zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę to polski tytuł jest nie za bardzo trafiony. Powinien brzmieć on raczej "Dziennik mięczaka" ;)

      Usuń
  6. Przeczytana i polecona młodszemu rodzeństwu! :D Zapraszam na nowe notki http://ksiazkowy-kacik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. No, w końcu ktoś zauważył "Cwaniaczka". Zapraszam na bloga: recenzujemyto.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też miałam obawy przeczytać tę książkę - no właśnie kolejny cwaniak z gimnazjum ale bardzo się myliłam. Warto. Recenzuję książki dla młodzieży i nie polecałabym kiczu :) bibliotekasp5.blogspot.com tu więcej na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna książka. Zwędzilam ją mlodszemu bratu i mimo że mam 23 lata ubawilam sie do łez. Naprawdę polecam.

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo mi to pomogło dzienki pozdro

    OdpowiedzUsuń
  11. przeczytałem 3 część... tragedia... zagrania typu "tacie z ust pachnie chipsami,pies go po buzi liże, nie powiem mu że chwile wcześniej lizał sobie u mnie na poduszce zadek..." , najbardziej lubię siedzieć na komórce i całą noc graż na komputerze a jak tata dzwoni rano tata to telefon mam obok siebie i udaję rześki głos że nie śpię... bo tata musi pracować cały dzień a my się byczymy..." albo przechodzi przez prysznice na basenie i stare chłopy go zaczepiają" albo razi kolegę prądem i gdy ten śpi pstryka go gumką ... czy to są wartości? czego ta książka uczy poza "zabijaniem czasu?" często pojawiają się rzygi,kupa, smród... i to jest ta dobra zabawa? Poza tym zwróć uwagę na ilustracje i patrz na minę głównego bohatera cały czas usta w podkuwkę, w ogóle się nie uśmiecha... rodzice przedstawieni jako frajerzy... przestrzegam wszystkich rodziców którym zależy aby dzieci czerpały z książek, komiksów pożyteczne wzorce... książka kiepska Piotrek

    OdpowiedzUsuń

Bardzo zależy mi na Waszych komentarzach. Jeśli już tu trafiłeś/aś, pozostaw proszę po sobie choć słówko :)