środa, 27 stycznia 2016

Czas żniw

Są takie książki, które urzekają już od pierwszego spojrzenia i od początku ma się całkowitą pewność, że to, co znajduje się w ich środku, również cię zachwyci. Taką książką był dla mnie Czas żniw Samanthy Shannon. Okładka i opis wystarczająco zachęciły mnie do zapoznania się z powieścią, a gdy dodatkowo zaglądnąłem do środka i ujrzałem schematy, mapki, słowniczki i czego jeszcze dusza zapragnie - od razu wiedziałem, że lektura sprawi mnóstwo zabawy.

Powieść osadzona jest w 2059 roku w alternatywnej historii. Po świecie chodzą tak zwani jasnowidze - wyklęci ludzie obdarzeni szczególnymi mocami, pozwalającymi im w różny sposób łączyć się z zaświatami. Są oni tępieni przez Sajon, rząd, który ma zamiar rozprzestrzenić się na cały świat. Jasnowidze w ochronie tworzą przestępcze organizacje. Do jednej z nich należy Paige - dziewiętnastoletnia mieszkanka Sajonu Londyn. Jej życie nie jest łatwe, a wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, gdy zostaje przetransportowana do kolonii karnej dla jasnowidzów, dowodzonej przez tajemniczą rasę Refaitów...

Nie ma co ukrywać, Czas żniw z pozoru wręcz poraża szczegółowością świata. W dodatku, gdy oswoimy się już z sytuacją panującą w Sajonie, główna bohaterka zostaje przeniesiona w nowe miejsce, w którym panują jeszcze inne zasady, a pamięć czytelnika kolejny raz wystawiona zostaje na próbę. Na szczęście w książce znajdują się wspomniane schematy i słowniczek, które w razie potrzeby służą pomocą. Nie ma się jednak co obawiać, że korzystanie z tych pomocy będzie konieczne - wszelkie pojęcia są wyjaśnione w treści książki, wcześniej czy później czytelnik dowie się wszystkiego. A po lekturze kreacja świata wyda się zupełnie naturalna i wcale nie aż tak skomplikowana, jaka wydaje się na początku.

Nie tylko rzeczywistość została perfekcyjnie opisana przez Shannon, ale również bohaterowie tworzą fascynujące zestawienie. Także i w tym względzie autorka się nie oszczędzała. Szczególny problem może sprawić zapamiętanie każdego z Refaitów, ale tak naprawdę wystarczy skupić się na głównych postaciach. Paige posiada szorstki charakter, szczególnie popularny w dystopijnych powieściach, a czytelnikom sprawiający tak wiele radości. :)

Mógłbym zarzucić autorce jedynie mimo wszystko przewidywalny wątek romantyczny. Mimo wszystko, ponieważ starała się jak mogła, by odkryć karty jak najpóźniej - i ogółem całość wyszła naprawdę nieźle - a jednak jeśli czytaliście wiele książek gatunku young adult, to podobnie jak ja nie będziecie zaskoczeni.

Czas żniw to dopiero pierwszy z zapowiadanych siedmiu tomów serii i jestem przekonany, że Samantha Shannon jeszcze niejednym nas zaskoczy. Jej wizja dopracowana jest w najmniejszym szczególe i należą jej się wielkie brawa, że w tak młodym wieku potrafiła o to zadbać, a przy tym nakreślić bardzo wciągającą fabułę i wykończyć powieść nienagannym stylem. Czekam na więcej!

Ocena: świetna

środa, 20 stycznia 2016

Kraina traw

Krainę traw Mitcha Cullina przeczytałem ponad dwa lata temu, a wciąż przed moimi oczami pojawia się obraz chaty na teksańskiej równinie i towarzyszące mu specyficzne wrażenie. To zadziwiające, ile można zawrzeć w tak krótkiej powieści i jak sugestywny klimat wywołać dzięki umiejętnie wykorzystanej narracji.

Bohaterką Krainy traw jest jedenastolatka o oryginalnym imieniu, Jeliza-Rose. Jej dzieciństwo znacznie odbiega od wzoru, do którego chciałby dążyć szanujący się rodzic. Dziewczynka jest córką rockmana uzależnionego od narkotyków. Wraz z nim przyjeżdża do Teksasu, by osiedlić się w rozpadającym się domu na odludziu. Ale mała Jeliza-Rose nie narzeka na swoje życie, lecz puszcza wodze fantazji, bawiąc się z główkami lalek Barbie. Postrzegany przez nią świat wygląda zupełnie inaczej niż ten rzeczywisty.

Kraina traw to powieść napisana z wielkim wyczuciem. Niesamowite obrazy zawarte w myślach dziewczynki, jakie przedstawia nam autor, to czysta dziecięca wyobraźnia. Nierzadko przyjdzie się nam skrzywić, a przy okazji zastanowić nad zachowaniem Jelizy-Rose. Wypada to tak przekonująco, że sam z zafascynowaniem czytałem kolejne zdania. Sytuacja w jakiej znajduje się dziewczynka budzi niepokój, a jednak ta nie zdaje sobie sprawy, że życie może wyglądać inaczej. Przyjmuje wszystko na swój sposób, dopisując do każdej napotkanej rzeczy kawałek niesamowitej historii.

Powieść ma niecałe 200 stron i nie jest ani za krótka, ani za długa. Kraina traw to taka książka, której się nie zapomina. Wywołuje w czytelniku oszałamiające wrażenie i można by kolokwialnie rzec, że - po prostu - ryje mózg. Dla spragnionych nietypowych wrażeń z lektury to strzał w dziesiątkę.

Ocena: świetna



Na podstawie książki nakręcono film w reżyserii Terry'ego Gilliama.