niedziela, 4 listopada 2012

Na nieznanych wodach

Tim Powers napisał Na nieznanych wodach w 1988 roku, jednak dopiero w 2011, przy okazji Piratów z Karaibów: Na nieznanych wodach, książka została wydana w Polsce - reklamowana jako powieść, która zainspirowała twórców filmu. Ile tej inspiracji jest w filmie i co można powiedzieć o książce, o tym poniżej.

Karaiby, wiek XVIII. Młody John Chandagnac płynie brytyjskim statkiem w to egzotyczne miejsce, pragnąc odzyskać należną mu fortunę, którą przywłaszczył sobie jego wuj. Po drodze na "Hałaśliwego Carmichaela" napadają piraci i przywłaszczają sobie statek, a John Chandagnac otrzymuje od ich kapitana ultimatum - albo dołączy do pirackiej załogi, albo czeka go śmierć. W ten sposób dla głównego bohatera zaczyna się zupełnie nowe życie. Wraz z członkami załogi płynie odkryć sekret Fontanny Młodości...

Jako, że bardzo lubię filmową serię Piraci z Karaibów, uznałem, iż warto poznać historię, będącą inspiracją dla czwartej części przygód Jacka Sparrowa. Zastanawiałem się, ile wspólnego będą miały obie historie, ale już po opisie można zauważyć, że mamy do czynienia z zupełnie czymś innym. Jedyne, co łączy film i książkę jest sam fakt istnienia Fontanny Młodości oraz imię jednego z bohaterów, Czarnobrodego (swoją drogą to bardzo popularne imię w pirackich powieściach).

Co dostajemy w powieści Tima Powersa oprócz pirackich pojedynków? Przede wszystkim sporo magii. A nawet więcej niż sporo. Bohaterowie posługują się karaibską magią Voodoo, dzięki której mogą... praktycznie wszystko, to zależy tylko od tego, jak wielką moc posiadają. Niestety ten element, moim zdaniem, mocno zaszkodził powieści. Bohaterowie władający magią robią sobie co chcą; nie wiem, czy korzystają z jakichś zasad magii, bo właściwie i tak wszystko mogą zrobić. To pierwszy poważny minus i niestety nie ostatni. Czytając tę 500-stronicową powieść miałem wrażenie, że autor zupełnie jej nie zaplanował. Fabuła jest nieprzemyślana, tak jakby Powers pisał sam nie wiedząc, co się za chwilę stanie. Nie wyszło to na dobre powieści, poziom rozdziałów jest bardzo nierówny. Jedne wciągają czytelnika, inne potrafią znużyć.

Kolejną ważną sprawą są terminy żeglarskie, od których aż się roi. Oczywiście to normalne, w końcu przez większą część powieści akcja dzieje się na statku. Jednakże przed przeczytaniem polecałbym zapoznać się z odpowiednią terminologią, na pewno pomoże to w odbiorze, a bez tej wiedzy ciężko będzie się zorientować, co właściwie robią bohaterowie.

Ogólnie rzecz biorąc, Na nieznanych wodach to książka niezbyt udana. Zupełnie inaczej przedstawiałaby się, gdyby nie infantylny system magii. Jeśli więc ktoś szuka czystej, pirackiej historii, to niekoniecznie znajdzie ją tutaj. Aczkolwiek wielbicielom opowieści o morskich wilkach może się spodobać. Innym prędzej polecę obejrzeć Piratów z Karaibów, bo film dostarcza więcej rozrywki, a i fabuła jest ciekawsza.

Ocena: przeciętna

6 komentarzy:

  1. Niespecjalnie przepadam za Piratami z Karaibów, chociaż Jacka Sparrowa lubię bardzo :)Jednak cykl filmowy jest według mnie tylko i wyłącznie dobrym widowiskiem i sympatyczną, nieszczególnie grzejącą przygodówką, dlatego raczej nie będę się porywać na książkę, tym bardziej, że należy ona do przeciętych powieści.

    OdpowiedzUsuń
  2. Serię filmową uwielbiam, a tutaj, mimo czaszki na okładce (uwielbiam czaszki^^) nie skuszę się na ten tytuł. Szkoda, że nie wyszło, bo przygodówki są fajne;) Może udałoby mi się kiedyś wyszperać coś innego o podobnej tematyce, bo o piratach jeszcze nie czytałam:>

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam pierwszą część filmu i przyznaję, że gdzieś tam pojawił się banan na twarzy. A i chwili napięcia nie zabrakło. Jednak chętniej wypiłaby rum z Jackiem Sparrowem niż sięgnęła po tę książkę. No jakoś mnie nie korci.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten tytuł niekoniecznie jest dla mnie, ale znam kogoś komu by się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam wiele pozytywnych recenzji na temat tej książki, a Twoja mnie nie zniechęci. ;)
    I nie jestem zdesperowana, lecz ciekawa, dlatego sięgnęłam po "Wiem co myślisz...".

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie miło by było, dostać książkę w prezencie. Zwłaszcza tą, którą wyczekuje się od dawna. ;) Mam nadzieję, że Mikołaj w tym roku trafi w Twój gust!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo zależy mi na Waszych komentarzach. Jeśli już tu trafiłeś/aś, pozostaw proszę po sobie choć słówko :)