czwartek, 30 sierpnia 2012

Przymierze trojga


Dziś przedstawię nieco nietypową recenzję. Oprócz zwykłej opinii, chciałbym skonfrontować ją z innymi recenzjami o tej książce, którą zamierzam przedstawić. Jest to Przymierze Trojga Maxime'a Chattama, pierwsza część cyklu Inny świat. Dość niespodziewanie wpadła ona w moje ręce. Nigdy wcześniej o niej nie słyszałem, ale opis bardzo zachęcił mnie do jej przeczytania.


Głównym bohaterem powieści jest Matt. Razem z jego przyjacielem, Tobiasem, jest wielkim fanem gier video i RPG. Matt wiedzie zwykłe życie aż do dnia, kiedy w Nowym Jorku rozpętuje się tajemnicza zamieć, podczas której błyskają niebieskie pioruny. Pioruny te pustoszą miasto sprawiając, że ludzie znikają... lub zamieniają się w paskudne mutanty. Matt i Tobias uciekają z Nowego Jorku przed strasznymi stworami i trafiają do nowo powstałej społeczności nastolatków. Tutaj właśnie rozpoczynają życie w nowym świecie pełnym niebezpieczeństw...

Co mi się bardzo spodobało w tej książce, to mnogość tajemniczych stworzeń stanowiących zagrożenie dla pozostałych przy życiu dzieci. Oprócz mutantów mamy tu więc dziwne, przypominające roboty istoty; Cyników, czyli dorosłych, którzy jakby przeszli pranie mózgu; najbardziej zagadkową postać, spowitą w pelerynie i unoszącą się w powietrzu, pojawiającą się w snach Matta. Nowy, inny świat jest bardzo fascynujący i skrywa setki tajemnic.

Spotkałem się z wieloma negatywnymi opiniami o tej powieści. Niektóre zarzuty przeciw niej są moim zdaniem zupełnie pozbawione sensu. Chciałbym jednak zaznaczyć, że wiele osób porównuje tę książkę do serii GONE Michaela Granta, której jeszcze nie miałem okazji przeczytać. Zdaje się, że obie książki korzystają z podobnych pomysłów, stąd też zarzut o nieoryginalności.
Nie wyczułem w Przymierzu trojga naiwności, o której niektórzy mówią. Mam wrażenie, że tak przyzwyczaili się do schematu antyutopii, że jej nieco zmieniony obraz uważają za nielogiczny. W końcu pisarz ma prawo do tworzenia zasad panujących w innym świecie.

Przymierze trojga bardzo mnie wciągnęło. Nie mogę się już doczekać, kiedy zacznę czytać kolejną część tej serii. Sądzę, że jeśli nie czytaliście jeszcze serii o podobnej tematyce, i Wam spodoba się książka Maxime'a Chattama. Niewykluczone też, że i fanom fantastyki postapokaliptycznej przypadnie ona do gustu. Mnie z całą pewnością przypadła!

Ocena: świetna

niedziela, 26 sierpnia 2012

Dolina Szkieletów

Wszystkim znany jest fakt, że po książki sięga coraz mniej osób. Zwłaszcza młodych, które znajdują sobie inne rozrywki od ich zdaniem nudnego siedzenia i przewracania kartek. Dziś zachęca się do korzystania z e-booków, mając nadzieję, że w ten sposób liczba czytających osób wzrośnie. Nie każdy jednak jest do nich przekonany... A co gdyby tak połączyć dzisiejszą technologię z posiadającą swoją tradycję papierową książką? Na taki pomysł wpadł właśnie Patrick Carman, autor Doliny Szkieletów.

Dolina Szkieletów to projekt podzielony na dwie części. Pierwszą z nich są zapiski Ryana w jego dzienniku, drugą zaś filmy umieszczane w Internecie przez jego przyjaciółkę, Sarah. Dziennik i filmy składają się na intrygującą historię dwójki nastolatków, którzy chcą odkryć sekret dragi, czyli machiny znajdującej się w Dolinie Szkieletów, służącej niegdyś do wydobywania złota. Draga stoi niewzruszona od wielu lat, a plotki głoszą, że zdarzył się tam kiedyś śmiertelny wypadek...

Akcja tej niedługiej powieści płynie dość powoli, rozkręcając się pod koniec. Ryan opisuje zdarzenia, które dotychczas spotkały dwójkę przyjaciół, a filmy Sarah przedstawiają głównie ją samą analizującą fakty. Ale znajdziemy też momenty, w których włos jeży się na głowie.

Warte zwrócenia uwagi są także hasła, które należy wpisać na stronie internetowej by wyświetlić filmiki Sarah. Odwołują się do literatury gotyckiej, m.in. Edgara Allana Poego (tu wskażę podobieństwo do wcześniej recenzowanej Siostrzycy, w której pojawiały się bardzo podobne nawiązania); natomiast wydanie dziennika przedstawia się naprawdę zachęcająco - stylizowane jest na zwykły zeszyt w linie.

Patrick Carman stworzył interesującą historię, której ciąg dalszy możemy przeczytać w kolejnym tomie. Jedyną poważną wadą tej powieści jest jej długość, a właściwie krótkość. Z pewnością niektórzy połkną ją w czasie jednego dnia i poczują się nienasyceni, dlatego warto mieć pod ręką kontynuację Doliny Szkieletów. Poza tym tej lekkiej lekturze nie można nic zarzucić.

Ocena: dobra

niedziela, 12 sierpnia 2012

Rejs


Już na wstępie zaznaczę, że czytałem tę książkę rok temu i dziś niewiele z niej pamiętam. Nie zapadła mi w pamięć z jakiegokolwiek powodu. Dostałem ją w prezencie, inaczej nawet bym się o niej nie dowiedział. Osobiście wcale by mi nie było żal, gdyby taka była kolej rzeczy, ale teraz przynajmniej zdaję sobie z tego sprawę. :)


James Patterson najbardziej jest znany z powieści sensacyjnych. Rejs jest jedną z nich. Opowiada o Katherine i jej trójce dzieci, z którymi nie ma najlepszych relacji, a to z powodu śmierci ich ojca. Teraz Katherine ma drugiego męża - Petera, za którym tamci nie przepadają. Aby naprawić swoje stosunki z dziećmi Katherine postanawia zabrać je w rejs jachtem na Bahamy. Niestety sprawa nie wygląda za wesoło, gdyż nadciąga sztorm, a na jachcie dochodzi do awarii... I najwidoczniej ktoś za tym wszystkim stoi.

Rejs James Patterson napisał z pomocą Howarda Roughana. Książkę tę czyta się bardzo szybko i łatwo. Styl może nie do końca mi odpowiadał, ale zdaje się, że nie odstaje on pod względem jakości od innych sensacyjnych powieści. Jest tu parę scen erotycznych, o czym wspominam dla co bardziej wrażliwych osób.

Prawdę powiedziawszy nie przeczytałem wiele książek sensacyjnych, nie jest to też gatunek po który lubię sięgać. Moja ocena może być tu więc niewiele znacząca. Rejs tak naprawdę niczym mnie nie zaskoczył. Być może dla miłośników tego autora książka ta jest dobra, ja jednak wolę nieco inne klimaty. Jednemu natomiast nie można zaprzeczyć - przy tej lekturze czas płynie szybko. Na pewno się przy niej nie wynudzicie.

Ocena: przeciętna

wtorek, 7 sierpnia 2012

Filip Szalony


Istnieją takie książki, o których niewiele osób słyszało, a są warte przeczytania. Jedną z takich książek może być powieść Lecha M. Jakóba p.t. Filip Szalony. Powieść ta zdobyła pierwsze miejsce w ogólnopolskim Konkursie Literackim na powieść dla młodzieży wydawnictwa TELBIT w 2006 roku.


Główny bohater nie bez kozery ma na nazwisko Szalony. Należy do rodziny, w której wszyscy członkowie mają imiona rozpoczynające się na literę F. Ponadto sam wpada w coraz to większe tarapaty - chcąc udowodnić własne racje, zakłada się z nauczycielami swojego gimnazjum. A są to nie byle jakie zakłady. Najważniejszy z nich, z belfrem od języka polskiego, dotyczy napisania powieści! Nauczyciel nie chciał bowiem uwierzyć Filipowi, że ten jest autorem znakomitego wypracowania. Nasz bohater postanawia dotrzymać złożonej obietnicy i zabiera się za pisanie książki, którą my, czytelnicy mamy okazję właśnie czytać.

Filip opowiada o swoim życiu. Opisuje rodzinę i swoje perypetie w szkole. Oczywiście przez pióro prawdziwego autora przechodzą zdania właściwe wiekowi Filipa - styl jest więc lekki i żartobliwy. Co ciekawe, w książkę wpleciono wskazówki dotyczące pisania powieści. Jeśli sami planujecie jakąś napisać, sięgnijcie po Filipa Szalonego.

Na końcu książki mamy także mały dodatek - opowiadanie napisane przez Filipa. Z resztą powieści ma ono niewiele wspólnego, ale jest ono miłym bonusem, swoją drogą bardzo interesującym.

Filip Szalony to zabawna, lekka lektura o zawadiackim gimnazjaliście i jego przygodach. Napotkamy tu wiele wywołujących uśmiech sytuacji. Czyta się ją naprawdę przyjemnie, ale raczej nie poleciłbym jej miłośnikom szybkiej akcji. Za to początkującym pisarzom - jak najbardziej!

Ocena: dobra

czwartek, 2 sierpnia 2012

Na psa urok

Jeśli sądzicie, że druidzi to posługujący się magią, starzy mędrcy z długą, białą brodą, to jesteście w błędzie. I musicie natychmiast otworzyć Na psa urok Kevina Hearna! Tutaj przedstawia się nieco inny obraz nie tylko druidów, ale i innych znanych Wam niezwykłych istot.

Atticus O'Sullivan jest irlandzkim druidem zamieszkującym obecnie Arizonę, wraz ze swym dobrym przyjacielem Oberonem - psem. Oczywiście jako pies druida Oberon umie się porozumiewać ze swoim panem. Co właściwie robi Irlandczyk w Arizonie? Przede wszystkim ukrywa się przed czyhającym na niego irlandzkim bogiem. A poza tym, chyba nie myśleliście, że 2100-letni człowiek będzie mieszkał ciągle w jednym miejscu? Tyle właśnie lat stąpa po ziemi Atticus i wszystko wskazuje na to, że niedługo jeszcze pożyje. Co prawda biologicznie ma 21 lat, ale widmo zbliżającego się niebezpieczeństwa nie pozostawia żadnych złudzeń. Wkrótce Atticus będzie musiał się zmierzyć z bogiem miłości w ostatecznym pojedynku.

Oprócz druida i całego panteonu bogów, w tej przezabawnej książce spotkamy wilkołaki, wampira, a także wiedźmy, które przybyły z Polski w ucieczce przed nazistami. Mamy tu więc prawdziwą mieszankę mitów i legend. Jak to się wszystko trzyma kupy? Powiem, że doskonale.

Na psa urok jest pełen akcji, od początku do końca. Dosłownie co chwilę Atticus ma do załatwienia inną sprawę, spotyka kolejnych bohaterów, a każdy z nich działa we własnym interesie. Powieść jest nieprzewidywalna dzięki ciągłym zwrotom akcji, następujących raz za razem. Nie sposób się nudzić przy tej lekturze. Tym bardziej, że cięty język głównego bohatera nie raz wywoła u nas śmiech. Autor nie daje nam jedynie dawki dobrego humoru, ale udowadnia też swoją sporą wiedzę poprzez wspomnienia Atticusa. Widział on na własne oczy wiele historycznych wydarzeń, o których wspomina przy różnych okazjach.

Powieść Kevina Hearna jest początkiem cyklu Kroniki Żelaznego Druida. Ja nie mam wątpliwości, że sięgnę po następne tomy, gdyż przy Na psa urok nieźle się ubawiłem. Myślę, że z całą pewnością mogę polecić tę pozycję fanom Pratchetta i osobom, które po prostu lubią zakręcone historie ;).

Ocena: świetna