niedziela, 16 grudnia 2012

Nigdziebądź vs Brudnopis


Dziwnym zrządzeniem losu przeczytałem bezpośrednio po sobie dwie książki, które posiadają sporo podobieństw. Obu właściwie nie planowałem czytać w najbliższej przyszłości, ale tak się złożyło, że trafiły w moje ręce w niewielkim odstępie czasu. Z powodu podobieństw wpadłem na pomysł napisania nietypowej recenzji dwóch książek. Nie przeciągając dłużej, przedstawiam Wam Nigdziebądź Neila Gaimana i Brudnopis Siergieja Łukjanienki.

Opis obu powieści można zacząć właściwie w ten sam sposób. Młody mężczyzna prowadzi swoje zwykłe, poukładane życie, do dnia, aż zaczyna się dziać coś niepokojącego. Ludzie przestają go zauważać, znajomi zapominają... wkrótce nawet najbliżsi patrzą na niego jak na obcego. Bohater poszukując odpowiedzi na nurtujące go pytania niebawem poznaje zupełnie inny świat, istniejący tuż obok naszego.

W Nigdziebądź akcja toczy się w Londynie. Richard Mayhew poznaje świat Londynu Pod wraz z ich niezwykłymi mieszkańcami. Przede wszystkim dziewczynę o imieniu Drzwi. To właściwie przez nią Richarda spotyka cała ta nieprzyjemna sytuacja. Wkraczając w Londyn Pod zupełnie nie może się odnaleźć. Tutaj życie ma zupełnie inne zasady. Nie ma tu pieniędzy, panuje handel wymienny. Informacje także kosztują. Londyn Pod to niebezpieczne miejsce, w którym przeżyć jest naprawdę trudno. Richard chcąc powrócić do swojego dawnego życia trafia na wielu osobliwych bohaterów i nie może mieć pewności, kto z nich jest przyjacielem, a kto wrogiem.

Brudnopis również odgrywa się w wielkim mieście - Moskwie. Życie Kiryła Maksimowa zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni, gdy wraca do swojego mieszkania i zastaje w nim obcą kobietę. Która na dodatek twierdzi, że to jej mieszkanie i ma na to twarde dowody. Wtedy właśnie świat przestaje dostrzegać Kiryła. I chciało by się napisać więcej, ale wtedy zdradziłbym zbyt wielki kawałek fabuły. Kirył również z początku jest zagubiony, ale szybko adaptuje się do nowej sytuacji.

Obie powieści należą do fantastyki, przyprawionej szczyptą ironicznego humoru. Myślę, że nie tylko mnie przypadł on do gustu. Zresztą Neil Gaiman ma wielu wielbicieli i chyba nikomu nie trzeba go przedstawiać. Rosyjski pisarz jest może nieco mniej u nas znany, na swojej ziemi zaś bardzo popularny. Być może słyszeliście o filmie Straż nocna na podstawie jego powieści, który stał się najbardziej kasowym filmem wszech czasów w Rosji.

Brudnopis nie zamyka wszystkich wątków. Jego kontynuacją jest książka Czystopis, po który na pewno niedługo sięgnę. Nigdziebądź stanowi jedną całość. Zawsze staram się nie mówić ani słowa o zakończeniach, nawet emocjach, jakie we mnie wywołały; tym razem jednak pokuszę się o jedno sformułowanie. Jak najbardziej podobał mi się koniec powieści Gaimana, choć spodziewałem się właśnie takiego. Myślę, że po prostu nie mogło być inne.
Co jeszcze ciekawe: Nigdziebądź powstało na podstawie serialu. W samej książce absolutnie nie da się tego odczuć, co świadczy o świetnym warsztacie autora.

Trudno mi ocenić, która z książek bardziej mi się spodobała. Gdybym jednak musiał wskazać tę jedną, byłby to Brudnopis Siergieja Łukjanienki. Obaj panowie przemycają pewne przemyślenia w swoich dziełach, aczkolwiek u Łukjanienki jest ich zdecydowanie więcej.
Zarówno on jak i Neil Gaiman zachęcili mnie do sięgnięcia po ich kolejne lektury, co z pewnością uczynię.

A Wy, sięgnęlibyście po którąś z powyższych powieści? A może już je czytaliście? Która Wam się bardziej spodobała?

Oceny: świetne

17 komentarzy:

  1. Wiosną czytałam Nigdziebądź i bardzo mi się podobało.

    OdpowiedzUsuń
  2. pierwszy raz widzę te pozycje - czy sięgnę nie wiem nie za bardzo mnie kuszą :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam "Nigdziebądź" podczas wakacji i choć początkowo nie byłam przekonana to w pewnym momencie książka mnie tak wciągnęła, że oderwałam się od niej dopiero po przeczytaniu ostatniego zdania. Drugiej książki jednej nie czytałam i nie jestem pewna, czy kiedykolwiek po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  4. masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i również go zaobserwujesz ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię Gaimana, powieść "Nigdziebądz" bardzo mi się podobała, a "Brudnopis" jest na mojej liście czytelniczej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Maciej, nareszcie przeczytałeś. Zajebiście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie nareszcie, prawie miesiąc temu. Korzystaj z bardziej sprawdzonych źródeł!

      Usuń
  7. gdybym miała się decydować, wybrałabym raczej tę drugą..

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam żadnej z tych książek. Jestem zaciekawiona "Brudnopisem".

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja chce sięgnąć po obie, z czego Nigdziebądź już kupiłam, a na Brudnopis i Czystopis musi przyjść odpowiednia pora :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Żadnej z tych książek jeszcze nie czytałam, jednak to fabuła "Nigdziebądź" wydaje mi się ciekawsza :)

    OdpowiedzUsuń
  11. W trzecim akapicie zjadłeś "w" przed Londynem. :3
    Ja od jakiegoś czasu chcę przeczytać "Nigdziebądź", ale drugą książką też mnie zainteresowałeś. :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za poprawkę :)
      Obie książki są warte przeczytania.

      Usuń
  12. Nie czytałam, może być ciekawe, chociaż rzadko czytam książki o tej tematyce :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałam, ale słyszałam i czytałam o nich, jak na razie nie mam ich w planach, ale jak wpadną w ręce to pewnie przeczytam ;) Ciekawy miałeś pomysł na recenzje, skojarzyło mi się z charakterystyką porównawczą. :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Od dawna chciałam przeczytać "Brudnopis", ale ostatecznie sobie odpuściłam. Jednak Twoja recenzja sprawiła, że ponownie wpiszę książkę na listę tych, które chciałabym posiadać.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo zależy mi na Waszych komentarzach. Jeśli już tu trafiłeś/aś, pozostaw proszę po sobie choć słówko :)