czwartek, 29 sierpnia 2013

Faza trzecia: Kłamstwa

Recenzje poprzednich części: Faza pierwsza: Niepokój, Faza druga: Głód.

ETAP trwa nadal i nic nie zapowiada jego rychłego końca. Dzieciaki z Perdido Beach w dużej mierze uporały się z głodem, lecz nie jest to koniec ich problemów. Zil wraz z Ekipą Ludzi planuje atak na odmieńców. Nowo ustanowiona rada pod przewodnictwem Astrid nie sprawdza się w swojej funkcji. Orsay, posiadająca moc odczytywania snów, wprowadza zamieszanie ogłaszając, że wraz ze zniknięciem po ukończeniu piętnastu lat, każdy powraca do swej rodziny. Sytuacja wymyka się spod kontroli. Do tego po miasteczku krążą plotki o zmartwychwstałej Brittney. Dla Sama to stanowczo zbyt wiele.

Życie w ETAP-ie nie należy do przyjemnych. Brak prądu spowodował kolejne ograniczenia. Podczas gdy jedni próbują zaprowadzić porządek i poprawić jakość ponurej egzystencji, inni robią coś wręcz odwrotnego. Dochodzi do licznych starć, przez które powstają spięcia nawet wśród przyjaciół.

Caine i jego towarzysze z Akademii Coates są z kolei wyczerpani. Radzą sobie znacznie gorzej niż mieszkańcy Perdido Beach. Jedynym ich światełkiem jest informacja Robala, od której ważą się losy ich życia. I choć Caine tym razem nie ma na celowniku Sama, to i tak nie wyrzeka się swojej mrocznej natury.

W trzecim tomie wyraźniej podkreślone zostały relacje między bohaterami. Muszą oni zmierzyć się nie tylko z nadprzyrodzonymi mocami, ale także z niesnaskami, które pomiędzy nimi samymi wybuchają. Dzięki temu Faza trzecia: Kłamstwa, wyrasta w mojej opinii na najlepszą dotychczas część serii. Nikt nie jest tu idealny, każdy posiada swoją słabą stronę. Poznajemy też nowe postacie i gwarantuję, że autor nas przy tym zaskoczy.

Można natknąć się na parę błędów rzeczowych i literówek - tych drugich jest na szczęście zdecydowanie mniej od ich zatrzęsienia w poprzednim tomie. Wszystko wynagradza jednak przyśpieszająca co rusz akcja. Siła jej rozpędu jest tak wielka, że spokojnie mogłaby konkurować z Brianną. Punkt kulminacyjny jest szalenie efektowny i przyśpiesza puls do niebezpiecznej granicy. Czego oczekiwać więcej?

Seria GONE - Zniknęli ma ogromny potencjał, a Michael Grant wykorzystuje go w stu procentach. Od tej książki po prostu nie można się oderwać.

Ocena: świetna

30 komentarzy:

  1. Nie czytałam Gone ale mam ogromna ochotę na całą serię ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. 2, 3 i 4 część były według mnie świetne, później coś się popsuło :( Przynajmniej według mnie. Wkurza mnie tylko Sam, a konkretnie jego zachowanie wobec Astrid :D W 4 części wkurzył mnie jeszcze bardziej, ale pewnie dopiero będziesz czytał :) Zapraszam: kraina-ksiazek-stelli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Od dawna mam ochotę na całą serię. Pewnie w końcu ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. serię mam w panach, ale jakoś trudno mi się do niej zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. GONE to jedna z moich ulubionych serii, jakiś czas temu skończyłam ją czytać i jednocześnie cieszę się i żałuję, że to już koniec. By nie zrywać "kontaktu" z autorem niedawno kupiłam jego drugą serię BZRK, ciekawe, czy sprawdzi się równie dobrze. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. No cześć, to znowu ja. Po raz kolejny już wpadłam powiedzieć, że całkowicie się nie zgadzam. (Matko najukochańsza, powiedz mi, proszę, że to, że nigdy praktycznie się z nikim nie zgadzam, nie znaczy wcale, że jestem nienormalna!) W każdym razie, co do GONE... Wprawdzie przebrnęłam z ledwością przez pierwsze dwie części, ale po tym, jak się przy tym namęczyłam, obiecałam sobie, że już nigdy, przenigdy nie będę się zmuszała do czytania czegokolwiek, na co nie mam ochoty, więc siłą rzeczy za trzecią się nie zabrałam. Widać właśnie, jak wspaniale trzymam się tego postanowienia, jak cudownie wcale nie zmusiłam się do przeczytania Metra2033 i jego następnej części, jak wcale nie zmuszam się teraz do przebrnięcia przez dwie ostatnie części Szeptem. Mam zdecydowanie za słabą wolę, eh. ;_;
    Wracając jednak do tych 'Znikniętych', kalecząc język polski nasz wspaniały, przyznaję się bez bicia, że była to jedna z (naj?)gorszych książek, jakie w życiu zdarzyło mi się czytać. Nie dość, że bohaterami są w ostateczności dzieci ledwo piętnastoletnie, o czym wspominałam już, że tego nie lubię, to w dodatku to, co próbuje nam wmówić autor jest w pewnych momentach kompletnie nie do przyjęcia. Nie mówię tu wcale o ETAP-ie, bo tutaj przecież to tylko i wyłącznie fikcja literacka działa i wyobraźnia pana Granta (która swoją drogą się chwali), ale... nie czytałam dwóch poprzednich recenzji (jeszcze), jednak czy zwróciłeś może uwagę na fakt, że przez całą pierwszą książkę dzieciaki żywiły się wyłącznie słodyczami? Nie pamiętam już dokładnie, jaki okres czasu obejmowała faza pierwsza, ale wiem, że był dosyć długi - na tyle, by większość normalnego jedzenia zdążyła się zepsuć - a samo to już w sobie nie świadczy zbyt mądrze. No pomyślmy tylko: banda dzieciaków, która przez dwa miesiące (przykładowo, jak wspominałam, nie pamiętam już dokładnie) żywi się tylko i wyłącznie słodkościami, a cudownie nikomu nie wypadają zęby, wszyscy są szczęśliwi i nikogo nic nie boli od nadmiaru cukru. A to tylko jedno z nielicznych potknięć, jakie moim zdaniem pan Michael zaliczył. Choć 'Sama Autobusu' i tak nic już nie przebiję. Chyba nigdy w życiu nie namęczyłam się tak przy czytaniu jakiejkolwiek książki.
    Aczkolwiek co do samej Twojej recenzji... powiem Ci, że gdybym nie wyrobiła sobie już wcześniej zdania na temat tej książki, to bym po nią sięgnęła, bo o GONE wyrażasz się akurat w taki sposób, że, hm, po prostu miałabym ochotę to przeczytać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'Sam Autobus' też mnie dobija xD No i rzeczywiście zdarzają się takie potknięcia, np. właśnie w tej części jest scena, w której w nocy czyjeś plecy ogrzewa słońce... Ale ja aż tak bardzo nie zwracam na to uwagi (przynajmniej w tej serii, bo w zdarza się, że takie coś w innych książkach doprowadza mnie do szału. Tylko czemu jedynie w niektórych? Nie wiem). Wiele jest też fragmentów, w których widać, że autor wie o czym pisze, dowiedział się jak coś działa itp.
      Czy dzieciaki żywiły się wyłącznie słodyczami - nie zwróciłem uwagi, ale wydaje mi się, że to nie było wyłącznie, a tylko tak dla podkreślenia, że jednak tych słodyczy dużo jedli ;D Chociaż nie pamiętam tego akurat, więc tylko tak sobie teraz zgaduję.
      Poza tym chcesz powiedzieć, że przez Metro 2033 też ciężko było przebrnąć? Proszę, nie, ja to zaraz mam zamiar czytać... xD W dodatku pożyczyła mi to przyjaciółka, której właśnie Metro nie przypadło do gustu, więc tak, zapowiada się kawał zabawy.

      Usuń
    2. A to tylko jedno z nielicznych potknięć, jakie moim zdaniem pan Michael zaliczył. - Cytując swój wcześniejszy komentarz, chciałam samą siebie sprostować, bo oczywiście z rozpędu nie zauważyłam, że zamiast 'niezliczonych potknięć' napisałam 'nielicznych', co wypadło, jakbym przeczyła sama sobie. Ugh, wybacz.

      Poważnie, w życiu nie widziałam większej durnoty jak ten 'Sam Autobus'. Do dziś, kiedy tylko to sobie przypomnę, padam ze śmiechu zwyczajnie. Chcesz zabić Tacka - powiedz 'Sam Autobus'! - udusi się biedaczyna własnym śmiechem. :D
      Słońce, które przygrzewa w nocy... Hm, może to nie potknięcie? Może cały ETAP jest jeszcze groźniejszy, niż nam się wydaje i to jego sprawka? Tylko, no rozumiesz, nie chce się z tym jeszcze zdradzać i postanowił na razie zwalić to na karb omyłki autora? Ja na Twoim miejscu miałabym oczy szeroko otwarte, jeśli zamierzasz czytać kolejną część. To może się dla Ciebie okazać niebezpieczne. Przemyśl to!
      Co do fragmentów, w których autor wie o czym pisze... na to z kolei ja nie zwracam uwagi. Dla mnie oczywistym jest, że żeby o czymś pisać, trzeba mieć o tym jakiekolwiek pojęcie, więc to jednak nie rekompensuje tych wszystkich nielogicznych występków, jakich się Grant dopuścił, moim zdaniem.
      Faktycznie, może i nie było to takie wyłączne, ale chodzi mi raczej o to, że nawet jeśli jadły coś innego, to ich dietą i tak w głównej mierze pozostawały cukry proste. A dziwnym trafem nikt się od tego nigdy nie pochorował, nie stracił zębów... Nie wiem, może faktycznie jestem przewrażliwiona,jako biol-chem, no ale. :D
      NIE CZYTAJ TEGO! Zmarnujesz sobie życie, chłopaku, mówię Ci! Znaczy się... sam zamysł faktycznie jest w porządku, tak bardziej ogólnie, osobiście lubię te postapokaliptyczne klimaty (tak się ostatnio dowiedziałam, zaskakując nawet samą siebie), aczkolwiek główny bohater, jak dla mnie przypominał dziecko zagubione we mgle. Był zwykłą życiową ofermą, która nic tylko się nad sobą użala, a ja bardzo nienawidzę takich ludzi. To zdecydowanie główna wada tej książki, zwłaszcza, że jest opisywana z perspektywy Artema, a znalazło się jeszcze kilka innych, które też mnie nie zachęciły do wydania przychylnej opinii. Może i dlatego zdanie o tej książce mam, jakie mam, ale nic nie mogę już na to poradzić. Choć w porównaniu z następną częścią, pierwsza i tak moim zdaniem wypada znakomicie. Właściwie... właściwie, kiedyś, kiedy planowałam Cię wygryźć z branży i zacząć pisać niezobowiązujące recenzje (taki żarcik-astronaucik, oczywiście, bo nigdy i tak nie wystarczyłoby mi na to na dłuższą metę czasu, sił i motywacji), zapisałam sobie nawet skrzętnie, co mnie w obu tych częściach nie pasowało, więc jak już sobie odświeżę pamięć, a Ty będzie po lekturze, to chętnie podyskutuję sobie z Tobąna ten temat. ;D Ale jedno wiem na pewno - do dziś chwalę Odyna, że nie kupiłam ani jednej części Metra (włączając w to Universum), tak, jak to kiedyś planowałam, bo to byłyby zwyczajnie pieniądze wyrzucone w błoto.

      Usuń
    3. Żarcik-astronaucik <33
      Mimo wszystko Metro muszę przeczytać i teraz to aż się obawiam, że mnie się ta książka spodoba! Będzie mi wstyd i w ogóle! XD Ale nie, przeczytam choćby dlatego, żeby sobie podyskutować.

      Usuń
    4. Astronauciki najlepsze. <3
      Wiesz, powiem szczerze - nie zdziwiłabym się, gdyby Tobie ta książka się spodobała. Zauważyłam, że już chyba z definicji na przekór mamy zdecydowanie odmienne zdania na temat tych samych książek. ;3
      Swoją drogą - poważnie, nie masz jeszcze dość wiecznie marudzącego Tacka, który zawsze la jakieś 'ale'? xD

      Usuń
    5. No jakoś tak zawsze wychodzi!
      Skądże, bardzo mi przyjemnie, że ktoś czyta te moje wypociny i ma tyle do powiedzenia! :D

      Usuń
    6. Mrrr, no to się cieszę. Czytaj wobec tego to Metro, podyskutujemy sobie wtedy do bólu kości, tak myślę. :D

      Usuń
  7. A ja jestem tej serii bardzo ciekawa :) Głównie dlatego, że chyba sporo osób ją czyta i chciałabym się przekonać, jakie zrobi na mnie wrażenie :)
    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam na mojego bloga uzupełnianego o książkowe vlogi:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nawet nie czytam, bo przede mną jeszcze faza druga... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym nie czytał, że sobie przypadkiem nie zaspojlerować... :P

      Usuń
  9. Od dawna planuję sięgnąć po tą serię, ale inne książki skutecznie mnie od niej odciągają. Będę musiała się w końcu zmobilizować. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie dla mnie, ale moja pociecha niedługo dorośnie do tej serii

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak będę miała duuuużo czasu to skuszę się na całą serię:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam w planach całą serie. Obym je zrealizowała.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam w planach przeczytanie całej tej serii. Już tyle o niej słyszałam, że chyba w końcu się wezmę. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dosyć popularna seria, kiedyś pewnie przeczytam, chociaż część pierwszą, a co dalej zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałam trzy tomy tej serii, ale po kolejne już raczej nie sięgnę - prawie nic już nie pamiętam z pierwszych części, a poza tym nie zachwyciły mnie one na tyle, by kontynuować przygodę z tą serią. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja odpadłam po pierwszej części o czym już chyba wiele razy wspominałam :) W zasadzie nie widziałam w tej książce nic świetnego. Ale może pozostałe części faktycznie takie były...

    OdpowiedzUsuń
  17. GONE to jak najbardziej świetna seria i uwielbiam wszystkie tomy ) Przede mną został tylko 6 - ostatni, więc niedługo się za niego wezmę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam dwa pierwsze tomy, ten też mam w planie :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Przeczytałem już całą serię GONE. Bywało lepiej i gorzej i na pewno nie jest to moja ulubiona seria, ale w każdym razie bardzo mi się podobała. Trzecia część - z tego co pamiętam - była dobra, zdecydowanie lepsza od dwójki, z którą się nieco męczyłem.
    Ja Zafóna widzę w każdej bibliotece, a ten tytuł spotkałem na Przybyszewskiego (filia w Gimn nr 24). :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Przyznaję się z ręką na sercu, że nie przeczytałam powyższej recenzji, ponieważ "GONE" kusi mnie już od jakiegoś czasu, ale jeszcze nie miałam okazji przeczytać! Strasznie nad tym ubolewam, ale nie chcę robić sobie spoilerów. Ostatnio ktoś zainteresował mnie stwierdzeniem, że jest to książka niepasująca do swojej określonej grupy wiekowej (podobno) i jest dość brutalna. Póki co więc, tylko tyle i uciekam do recenzji pierwszego tomu :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jest brutalna, ale co to dla dzisiejszego piętnastolatka...

      Usuń
    2. Och tak, akurat ja lubię brutalność w powieściach, więc absolutnie mi to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie :).

      Usuń

Bardzo zależy mi na Waszych komentarzach. Jeśli już tu trafiłeś/aś, pozostaw proszę po sobie choć słówko :)