piątek, 5 lutego 2016

Smoki na zamku Ukruszon

Zaledwie rok przed swoją śmiercią Terry Pratchett zrobił niespodziankę swoim czytelnikom i wydał książkę z opowiadaniami dla dzieci. To nie pierwszy raz, kiedy jego książka skierowana jest do młodego odbiorcy, ale w pewien sposób jest ona szczególna, o czym za chwilę.

Zbiór nosi tytuł jednego z opowiadań: Smoki na zamku Ukruszon. Całkiem pomysłowy, prawda? Oprócz niego znajdziemy tam takie historyjki jak Wielka Drobina - o ludzikach żyjących na drobinie kurzu, Wielki Turniej Tańca na Jajach - o nietypowej rywalizacji dwóch miasteczek, czy Potwór z Blackbury - o pomyśle rozsławienia nikomu nieznanej miejscowości. W innych poznamy lud Dywanu i jego klechdy, cofający się w czasie autobus, a nawet świętego Mikołaja, próbującego swoich sił w nowej pracy.

Smoki na zamku Ukruszon to zbiór opowiadań, które Terry Pratchett napisał jeszcze w czasach wczesnej młodości. A dokładniej, jako nastolatek. Trzeba więc co nieco wybaczyć autorowi, by cieszyć się lekturą. Nie da się ukryć, że styl opowiadań jest bardzo chaotyczny i nieociosany. Mimo lekkiej formy i treści, przyda się sporo skupienia, aby w swojej głowie połączyć zdania w całość. Jak to często bywa, jedne opowiadania są lepsze, drugie słabsze - niektóre zaskoczą swoim pomysłem, inne wylecą z pamięci tuż po przeczytaniu. Z pewnością nie jest to jeszcze ten Pratchett, którego znamy.

Na pochwałę zasługuje zaś oprawa graficzna. Całe wydanie prezentuje się pięknie. Urozmaicona typografia bez wątpienia przyciągnie wzrok dzieci, podobnie jak i mnogość ilustracji. Książka wydaje się idealna dla pociech rozpoczynających przygodę z czytaniem. Odpowiednio duże litery i obrazki powinny je zachęcić, mimo dość sporej ilości stron. Dla starszych czytelników to jedynie ciekawostka i możliwość zaobserwowania, jak zmieniał się styl wielbionego na świecie autora Świata Dysku. A zmienił się diametralnie!

Trudno jednoznacznie ocenić ten zbiór, który cieszy oczy, lecz często zawodzi treścią. Na pewno jednak kilka opowiadań każdemu przypadnie do gustu. Dzieciom polecam jak najbardziej; starszym, oczekującym gratki dla miłośników Pratchetta (jak pisze wydawca) - niekoniecznie.

Ocena: przeciętna / dobra

4 komentarze:

  1. Cała twóczość tego autora nadal jeszcze przede mną, ale może ruszę w tym roku z zaległościami w tym temacie. Wiadomo, że jeżeli książka pochodzi z początków kariery pisarza, to będzie się różniła od jego dalszych tytułów. Ale lubię zbiory opowiadań, na pewno tego nie ominę, jak już zabiorę się za czytanie Pratchetta.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pratchett wciąż jest mi jeszcze nieznany, choć już parę razy przymierzałam się do jego powieści. Kiedyś jeszcze to nadrobię, ale na pewno zacznę od bardziej sprawdzonych spośród jego dzieł. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytam często takich książek, ale jak będę zaczynać z tym autorem chyba sięgnę po inne dzieło, a dopiero potem po to :) zobaczymy czas pokaże pozdrawiam cieplutko
    http://wiktoriaczytarazemzwami.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  4. Zainteresowałem się tą książką.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo zależy mi na Waszych komentarzach. Jeśli już tu trafiłeś/aś, pozostaw proszę po sobie choć słówko :)