czwartek, 28 listopada 2013

Ulysses Moore (Tomy 1-6)

Wrota czasu - Antykwariat ze starymi mapami - Dom luster - Wyspa masek - Kamienni strażnicy - Pierwszy klucz


Dziś chciałbym przedstawić serię, która swój początek miała w 2006 roku. Wtedy też udało mi się wejść w wrota czasu, zatracić w lekturze i przeżywać niesamowite przygody z bohaterami. Z niecierpliwością czekałem na każdy kolejny tom, z którym natychmiast musiałem się zapoznać. Oto magiczna seria Ulysses Moore.

Na samym wstępie mamy przyjemność przeczytać wiadomość, jakoby od tłumacza książki, o tym, jak w jego ręce dostał się kufer z zeszytami i fotografiami. O tym, że miejscowości Kilmore Cove w Kornwalii nie można znaleźć na mapie. A także o tym, że tłumaczowi właśnie udało się odkodować pierwszy zeszyt, którego treść następuje potem.
Tak poznajemy rodzeństwo Julię i Jasona Covenantów, którzy właśnie wprowadzają się do niesamowitej Willi Argo położonej nad urwiskiem w Kilmore Cove. Domem opiekuje się stary, mrukliwy ogrodnik o imieniu Nestor. Dzieciom wydaje się, że Willa Argo skrywa jakąś tajemnicę i bez wątpienia leży ona za podniszczonymi drzwiami o czterech zamkach, których nie da się otworzyć. Wraz z nowo poznanym kolegą Rickiem Bannerem próbują przekroczyć ich próg.

Nietrudno domyślić się, czym są niechcące otworzyć się wrota, ale dopiero w następnych tomach przyjdzie nam przeczytać o podróżach w czasie, m.in. do starożytnego Egiptu. Pierdomenico Baccalario (autor, przedstawiający się jako tłumacz) kończy wszystkie tomy w momencie, w którym czytelnik czuje się porzucony w środku historii, dlatego też najlepiej potraktować sześć tomów jako całość.

Od Wrót czasu do Pierwszego klucza mija ledwie parę dni, akcja jest więc bardzo szybka. Spodobało mi się, że autor w każdej części posługiwał się różnymi gatunkami, np. w drugim tomie roi się od zagadek w stylu Indiany Jonesa, trzeci jest pełen humoru, a piąty wywołuje dreszczyk strachu. We wszystkich pojawia się mnóstwo tajemnic, ale najważniejszą z nich jest to, kim jest Ulysses Moore. Bohaterowie pokonają niejedną trudność, by odkryć kolejne sekrety Kilmore Cove i wrót czasu.

Pochwalić trzeba także przepiękną oprawę graficzną. Charakterystyczne okładki przyciągają wzrok, a pod obwolutą można ujrzeć nie mniej fantastyczne, stylizowane na stare książki oprawy. Cóż rzec więcej? Ulysses Moore to świetna seria dla młodzieży, która może zachęcić do czytania nawet tych niesięgających po książki (potwierdzone empirycznie! - za czasów gimnazjum udało mi się rozsławić serię w klasie :)). Zagadkowy klimat Kilmore Cove i dzienniki Ulyssesa Moore'a to coś, co warto poznać.

Ocena: świetna

czwartek, 21 listopada 2013

Księga cmentarna

Powieści Neila Gaimana cieszą się niesłabnącą popularnością i nikt nie powinien się temu dziwić. Znakomity pisarz fantastyki nie raz udowodnił, jak wielką wyobraźnią dysponuje. Nie inaczej jest w przypadku Księgi cmentarnej, osobliwej historii o chłopcu żyjącym na cmentarzu.

A wszystko zaczyna się w noc, w którą pewien mężczyzna, spełniając swą misję, zabija niewinną rodzinę. Wydawałoby się, że nic nie może pójść nie tak, jednakże mordercy wymyka się najmłodszy członek rodziny, ledwie niemowlak. Chłopiec dociera aż na cmentarz położony na wzgórzu, gdzie zostaje adoptowany przez parę duchów i nazwany imieniem Nikt. Tutaj spędza swoją młodość, obdarzony tak zwaną Swobodą Cmentarza. Ale poza bezpiecznym miejscem wciąż czyha morderca.

Pierwsze co nasuwa się na myśl czytając Księgę cmentarną to fakt, że książka ta jest zupełnie inna od reszty nam znanych. Nie podąża ona żadnym schematem. Wydaje się wręcz (przynajmniej z początku), że nie ma tu ciągu przyczynowo-skutkowego. Jest tylko Nikt Owens i jego znajomi z cmentarza. Chłopiec pobiera nauki, uczy się obserwować i pod opieką ni to żywego, ni martwego Silasa zdobywa kolejne doświadczenia.

Przez konstrukcję powieści tok zdarzeń toczy się powolnym tempem. Każdy rozdział skupia się na innej historii, ale też każdy z nich jest potrzebny całej opowieści. Powoli zbliżamy się do najważniejszego starcia w życiu Nikta. I jeśli nawet akcja was nie porwie, warto doczytać Księgę cmentarną do ostatniej kartki. Całe jej piękno kumuluje się w końcowym rozdziale, po którego przeczytaniu nikt nie powinien żałować decyzji o sięgnięciu po to niedługie dzieło Gaimana.

Pytanie do kogo skierowana jest powieść może wywołać dyskusję. Bohaterem powieści jest chłopiec, wpierw kilkuletni, potem ledwie nastolatek. Nie powinno to jednak zniechęcać utwierdzonych w swej dojrzałości czytelników. Jeśli znacie już pióro Gaimana, wiecie dobrze czego można się spodziewać w tym względzie. Neil Gaiman nie pisze do określonej grupy wiekowej, pisze po prostu dla człowieka. Natomiast całokształt Księgi cmentarnej określić można zdecydowanie niepowtarzalnym.

Ocena: dobra

poniedziałek, 11 listopada 2013

Światła września

Światła września to trzecia powieść Carlosa Ruiza Zafóna, znanego hiszpańskiego pisarza. Podobnie jak dwie poprzednie (Książę Mgły oraz Pałac Północy) wpisuje się w gatunek powieści dla młodzieży.

W Światłach września przenosimy się do roku 1936. Po śmierci męża, Simone Sauvelle wraz z dwójką dzieci - Irene i Dorianem - wprowadza się do nadmorskiego domu, dzięki uprzejmości Lazarusa Janna, projektanta zabawek. Tajemniczy Lazarus mieszka w jeszcze bardziej tajemniczej, ogromnej rezydencji zwanej Cravenmoore. Spokojne dni przerywa niespodziewana śmierć młodej Hannah, kucharki w domu Lazarusa. Irene oraz kuzyn zmarłej, Ismael, próbują dowiedzieć się więcej o okolicznościach wypadku, podczas których odkryją wiele sekretów doświadczonego zabawkarza.

Podobnie jak w poprzednich powieściach Zafóna, stawia on na mistyczną atmosferę. Bohaterowie to tutaj raczej standardowe, nieskomplikowane sylwetki. Oczywiście poza stanowiącym oś fabuły, nieodgadnionym Lazarusem Jannem, którego stopniowo poznajemy coraz lepiej. Na szczęście każda z postaci jest wierna sobie, zachowania pasują do charakterów.

Prawdę powiedziawszy powieść ta mnie jednak zawiodła. Po przeczytaniu paru innych książek autora, w tej nie znajdziemy nic nowego. Dostrzeżemy tu wręcz wiele podobieństw, np. do Mariny, gdzie grozę budziły mroczne kukły, a tu: bardzo podobne zabawki-roboty. Nawet piękny styl pisania nie wywarł na mnie tym razem takiego wrażenia, jak w innych dziełach Zafóna. Nie mam pojęcia co było przyczyną takiego odbioru. Być może sięgnąłem po Światła września w nieodpowiednim czasie, kiedy magia płynąca z kart książki zupełnie do mnie nie dotarła.

Mimo iż z trzech pierwszych powieści Hiszpana ta oceniana jest przez ogół czytelników najlepiej, dla mnie okazała się rozczarowaniem. Pomimo tego polecam powieści Carlosa Ruiza Zafóna wszystkim tym, którzy jeszcze nie mieli okazji się z nimi zapoznać.

Ocena: przeciętna