środa, 1 maja 2013

Szeptem

Szeptem można by już nazwać klasyką gatunku paranormal romance. Seria Bekki Fitzpatrick zyskała popularność tuż po sukcesie Zmierzchu Stephenie Meyer. I co ciekawe, zdaje się dużo z niej czerpać.
Już od dłuższego czasu chciałem się przekonać, czy jest to naprawdę wciągająca lektura, czy może właśnie zwykła kopia Zmierzchu. Oto co wynikło z moich wcale przyjemnych "badań".

Nora ma szesnaście lat, anemię, same piątki w szkole oraz przyjaciółkę na śmierć i życie o imieniu Vee. Mieszka z matką niedaleko Portland, próbując otrząsnąć się po wypadku, jaki przydarzył się jej ojcu. Poza tym wiedzie zwykłe życie, do czasu, kiedy będzie zmuszona poznać Patcha. Patch to tajemniczy chłopak, wyglądający na niezłe ziółko, ale... tacy właśnie pociągają Norę. Odtąd dziewczynę prześladują dziwne zdarzenia, od zakapturzonego prześladowcy, po niepokojące wyimaginowane obrazy. Jak to wszystko wytłumaczyć i jaką rolę w tym wszystkim odgrywa Patch?

Moje przypuszczenia co do powtórki ze Zmierzchu potwierdziły się. Pomiędzy oboma powieściami widać wiele analogii. W obu mamy zwykłe nastolatki, które stały się nagle obiektem zainteresowań najprzystojniejszego chłopaka w szkole, który dodatkowo skrywa jakiś sekret. W obu mamy bardzo podobne poboczne postacie. W obu nawet, do pierwszego kontaktu pomiędzy głównymi bohaterami dochodzi na lekcji biologii! Czytając Szeptem nie można się więc oprzeć wrażeniu, że ta historia już została opowiedziana, a jedyną różnicą są nadnaturalne istoty w nich występujące. W książce Bekki Fitzpatrick zamiast wampirów pojawiają się upadłe anioły.

Co jest kolejnym minusem, to że autorka często nagina logikę na rzecz emocjonujących wydarzeń. Na przykład czyniąc z głównej bohaterki idiotkę. Aby dowiedzieć się, jak dojść na pewną ulicę, Nora była zdolna oddać ubranie niezrównoważonej bezdomnej kobiecie. Tylko dlatego, aby potem okazało się, że gdyby tego nie zrobiła, mogłoby już być po niej. I takich nagięć autorka popełniła kilka.

Póki co wymieniłem jedynie wady, ale przyznam się, że Szeptem mi się spodobało. Nie wiem czy mam się wstydzić z tego powodu, ale ta historia mimo wszystko mnie wciągnęła. Właściwie ciągle się w niej coś dzieje i nie ma czasu na nudne przestoje. Język jest prosty, więc książkę czyta się szybko - ot, jak wiele młodzieżówek. Przerywając czytanie, byłem ciekaw co zdarzy się dalej, a więc jest to kolejny plus, składający się na frajdę z lektury.

Ta książka na pewno spodoba się wielbicielom gatunku - czy uściślając, właściwie wielbicielkom. Ja z Szeptem mam podobny problem co z sagą Stephenie Meyer. Nie jest to literatura najwyższych lotów, ale przyjemność z czytania jest i to niemała. Fitzpatrick nie pozwala się nudzić, bo cały czas mamy do czynienia z niezwykłymi zdarzeniami. I za to daję ocenę dobrą!

Ocena: dobra